tajska czerwona pasta curry

11 Paźdź

W pierwszej połowie lat 90. na gastronomicznej mapie Warszawy pojawiło się sporo nowego typu miejsc, gdzie można było szybko i w miarę tanio coś zjeść, będąc na mieście. Oczywiście wszyscy pamiętają pierwszy McDonald w Sezamie, początkowo traktowany nie jako fast-food, ale cel uroczystych rodzinnych wyjść.  Szczególnie zapadł mi w pamięci ten koło Smyka: cheeseburger, frytki i shake truskawkowy były nagrodą za to, że wytrzymywałam wizytę na ostatnim piętrze sklepu, gdzie sprzedawano dywany. Jako dziecko bardzo też lubiłam hot-dogi z budki Dania fastfood, którym atrakcyjności dodawało przekonanie, że są one z Danii. Pojawiły się też pierwsze bary chińskie, np. Lotos na Bemowie 1, który istnieje do dziś i do którego nigdy nie odważyłam się wejść, czy słynny Bar Chińczyk na Okopowej.

Chińskie potrawy, coraz częściej przyrządzane przez Polaków w domach na niedzielne obiady, charakteryzowały się raczej swojskim składem: ryż, potrawka na bazie fixu Knorra (pojawił się w polskich sklepach 19 lat temu), drobno pokrojony kurczak, grzyby mun i o ile dobrze pamiętam marchewka pokrojona w słupki (a może włoszczyzna z mrożonki?). Egzotyka na miarę podlegającego transformacji ustrojowej kraju.

Można śmiało powiedzieć, że chińskie bary z kuchnią dostosowaną do polskich warunków od początku lat 90. stanowią stały element polskiego krajobrazu gastronomicznego. Coraz częściej jednak pokrojona w kostkę marchewka, groszek i kukurydza przeszkadza w kurczaku po seczuańsku, a surówka z kapusty z tartą marchewką rozwiewa ostatnie wrażenie obcowania z egoztycznością azjatycką.

Zresztą, nikt już (o ile w ogóle kiedykolwiek tak było?), nie wybiera się do chińczyka w celu zasmakowania w kuchni orientalnej – to raczej sposób na tani, w miarę zjadliwy obiad. Przynajmniej w Warszawie wybór lokali z kuchnią z różnych zakątków świata jest duży: restauracje indyjskie (bardzo dobra Bombaj Masala na Jana Pawła), susharnie (nie jem), bary z prawdziwą kuchnią wietnamską (świetny Nam Sajgon na Brackiej) itd. Ostatnio pojawiło się parę lokali, gdzie kucharzą Tajowie, w tym Horapa na Natolinie. Dla czerwonego curry z Horapy nauczyłam się jeść ostre rzeczy, a w końcu postanowiłam przyrządzić je sama.

Bazą dla czerwonego curry tajskiego jest pasta curry. Można ją przyrządzić samemu albo kupić w sklepie (widziałam w chińskim spożywczaku koło Hali Mirowskiej), jeśli nie lubi się obcować z ostrymi przyprawami. Ja lubię, choć potem pieką ręce.

Składniki:

– 7 czerwonych papryczek chilli
– 4 szalotki
– 5 ząbków czosnku
– kawałek korzenia imbiru (3-4 cm)
– skórka otarta z jednej limonki
– 1 łyżka nasion kolendry (ta w kulkach)
– 1 łyżeczka kuminu (kmin rzymski)
– 1 łyżeczka czarnego pieprzu w kulkach
– pół łyżeczki białego pieprzu mielonego
– 2 łyżeczki soli w kryształkach
– 2 łyżeczki papryki zmielonej słodkiej
– 2 łyżeczki oleju (można spróbować z sezamowym albo arachidowym)
– 1 łyżka trawy cytrynowej (użyłam suszonej)
– garść posiekanej świeżej kolendry
 

Pokrój drobno papryczki (najpierw rozetnij w poprzek i pozbądź się nasionek), szalotkę i czosnek. Zetrzyj imbir i skórkę z limonki. Rozetrzyj w moździerzu przyprawy (nasiona kolendry, kumin, pieprz, biały pieprz, paprykę, sól). Wszystko wrzuć do blendera, dodaj olej, trawę cytrynową i świeżą kolendrę. Zmiksuj.

Można też przed zmiksowaniem podsmażyć roztarte w moździerzu przyprawy na oleju razem z papryczkami, szalotką i czosnkiem – krótko, żeby nie przypalić.

Pastę przechowuj w słoiczku w lodówce (jak na razie trzymam ją od piątku i jest dobra). Lepiej nie próbować samej (piekielnie ostra).

Następnym razem: tajskie czerwone curry prawie jak z Horapy

Odpowiedzi: 2 to “tajska czerwona pasta curry”

  1. Łasuch Październik 12, 2012 @ 10:26 am #

    mniam, chętnie bym spróbował Twojej pasty :) A co z takiej pasty można potem zrobić?

    • cooking cure Październik 12, 2012 @ 10:49 am #

      Drogi Łasuchu : ) Pastę znajdziesz w lodówce – możesz jej użyć do przyrządzenia curry wegetariańskiego / z mięsem (kurczak, wołowina) lub zupy Thai Red Curry – obydwie potrawy na bazie mleka kokosowego. Przepis na curry już wkrótce.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

cooking cure

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

Kuchnia nad Atlantykiem (już od 10 lat)

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

kuchniabazylii.pl

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

Parweniusz

O kulturze. I w ogóle.

BLOKI TO MY

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

Powojenny Modernizm » Magazyn

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

Relish it

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

Teatr Krzesiwo

Teatr autorski Ryszarda Polaszka

radcaminister

Jak działa MSZ

SCANDYBARS

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

TUnitka TUkafka sklep z tkaninami

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

David Lebovitz

Paris based chef baking and writing cookbooks

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

La Cuisine de Bernard

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

Przepisy, Potrawy, Diety, Gotowanie | Sprawdz Przepisy na Dania, Zupy, Sałatki, Kurczak, Ciasto na pierwszym społecznościowym portalu o przepisach i gotowaniu.

Ruth Landesa

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

stars inspirations

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

%d bloggers like this: