Archive | Grudzień, 2012

Mały przewodnik po dobrych serialach. Część I: Mad Men

31 Gru

W nowym numerze „Wyspy. Kwartalinka literackiego” pojawiła się pierwsza część niewielkiego przewodnika po amerykańskich serialach mojego autorstwa. Poniżej tekst w całości.

MadMen

Przez ostatnią dekadę powstało wiele seriali telewizyjnych, które nie tylko pełnią funkcję rozrywkową, ale również stanowią inspirujący komentarz do rzeczywistości teraźniejszej lub minionej. Ich wartość polega też na ciekawym pomyśle, który sprawia, że wyróżniają się na tle innych produkcji tego gatunku. Razem tworzą one odrębną kategorię seriali, które można określić jako „inteligentne”. Zazwyczaj te najpopularniejsze spośród nich współprodukują i emitują amerykańskie telewizje. O ile więc ambitne kino kojarzy się z Europą, ambitny serial nierozerwalnie wiąże się z Ameryką. Zdaniem pasjonatów tematu do przemiany na lepsze w tej dziedzinie rozrywki przyczyniło się na przełomie lat 90. i minionej dekady HBO, produkując Rodzinę Soprano i Sześć stóp pod ziemią. Oba seriale wyróżniały się zarówno pod względem jakości treści (scenariusz) jak i wykonania (aktorstwo, aspekt wizualny). Tym samym stacja telewizyjna skierowana do bardziej wymagającego widza postawiła wysoko poprzeczkę pozostałym producentom tego gatunku, a dziś ambitny widz znalazł się w sytuacji, w której wybór między kinem a telewizją nie jest już tak oczywisty. Apogeum procesu „podnoszenia jakości” w ramach gatunku jest Mad Men, serial o latach 60. minionego wieku, relacjonujący postępowanie przemian obyczajowych w społeczeństwie amerykańskim. Za jego produkcję odpowiedzialna jest stacja telewizyjna AMC, znana z dbałości o jakość swoich seriali.

 

Mad Men, Matthew Weiner (od 2007 roku powstało pięć serii)

Ameryka, lata 60., Nowy Jork. Znana agencja reklamowa czerpie swoje największe zyski z reklamy Lucky Strike’ów, choć powoli zaczynają krążyć słuchy o szkodliwości tytoniu dla zdrowia człowieka. Pracownikom agencji nie przeszkadza to jednak w paleniu kilku paczek dziennie: papieros i szklaneczka whisky w dłoni są przecież ich nieodzownymi atrybutami. W serialu starannie odwzorowano ówczesną rzeczywistość nie tylko w jej aspekcie materialno-wizualnym, ale również obyczajowym. Wyglądy zaaranżowane przez scenografów urzekają i wydzielają z siebie zaraźliwą nutę nostalgii, zachęcając do wyrobienia sobie opinii na temat lat 60., zgodnie z którą wszystko było wówczas ładniejsze i solidniejsze niż dziś. Zwłaszcza pierwsze odcinki produkcji wystawiają na próbę widza ceniącego sobie przede wszystkim wciągającą fabułę; są jednak czystą przyjemnością dla tych, którzy potrafią kontemplować roztaczaną przed nimi „rzeczywistość” i zanurzyć się w jej wymiarze wizualno-obyczajowym.

Mad Men

Niewątpliwą i docenioną przez krytyków wartością serialu jest ukazana w nim historia życia codziennego ówczesnej Ameryki. Nawet jeśli mieliśmy wiedzą na temat uprzywilejowanej pozycji WASPów w społeczeństwie, obrazy na ten temat są bardziej wymowne i przemawiają do wyobraźni w dalece większym stopniu niż książkowe opisy (np. ukazani w serialu windziarze, którzy są wyłącznie afroamerykańskiego pochodzenia czy białe buzie sekretarek – zatrudnienie czarnoskórej pracowniczki umysłowej będzie rewolucją).

Kolejnym problemem Ameryki lat 60., o którym sugestywnie przypomina serial, jest dyskryminacja kobiet głęboko zakorzeniona w życiu prywatnym jak i publicznym. W agencji reklamowej Sterling Cooper (Draper Pryce) na porządku dziennym jest klepanie sekretarek po pupach, zarówno dosłownie jak i w przenośni, choć za rogiem czai się już „widmo” emancypacji. O jego cichej obecności ma świadczyć kilka ścieżek emancypacyjnych wyznaczonych przez scenarzystów, na które z trudem wkraczają bohaterki serialu. Jako prekursorkę w tej dziedzinie przedstawiono Peggy Olson, młodą absolwentkę szkoły dla sekretarek, która swoje życie przeniosła z Brooklynu na Manhattan. Kolejnym osiągnięciem bohaterki był jej bezprecedensowy awans na stanowisko copywritera, obejmowane do tej pory wyłącznie przez białego mężczyznę nie-Żyda. Ceną sukcesu była „bezduszność”, którą musiała się wykazać, porzucając swoje nowonarodzone dziecko (owoc romansu biurowego).

Peggy

Druga historia emancypacyjna przedstawiona w serialu to opowieść o powolnym uniezależnianiu się od męża typowej amerykańskiej gospodyni domowej. Zdradzana przez niego z absurdalną częstotliwością, Betty Draper postanawia się rozwieść. Z potulnej młodej matki i pięknej żony przekształca się w grubego i skrajnie antypatycznego potwora. Niewątpliwie, „zimna suka” będąca w stanie porzucić dla kariery własne dziecko i „gruba zołza” zatruwająca życie byłemu mężowi to jedne z potocznych wyobrażeń na temat dążącej ku wyzwoleniu spod męskiej dominacji kobiety. Czy w serialu mamy do czynienia z próbą obnażenia mechanizmów powstawania tych stereotypów? Trudno o jednoznaczną odpowiedź, może dlatego, że jego twórcom nie zdaje się zależeć na łopatologicznym wyjaśnianiu rzeczywistości zgodnie z konkretną ideologią.

Jesus Betts

Warta uwagi jest również odrębna kategoria historii emancypacyjnych, które choć dokonały się „przez łóżko”, zasługują na to miano. Pierwsza z nich opowiada o Megan, którejś z kolei sekretarce Dana Drapera, która tak jak ich znakomita większość nawiązała z nim romans. Wyróżniła się jednak tym, iż została dzięki temu awansowana na stanowisko junior copywritera. Co więcej udało jej się stworzyć partnerski związek ze swoim szefem, w którym decyzje na temat powiększania rodziny nie są podejmowane „z automatu”, ale wspólnie omawiane, podobnie jak pozostałe istotne kwestie. Z dzisiejszej perspektywy może wydawać się to małym osiągnięciem, ale w latach 60. zachodniego świata uświadamianie mężczyźnie, iż ma się prawo funkcjonować poza trójkątem dom – seks (z nim) – dzieci nie było na porządku dziennym.

Druga historia z tej kategorii dotyczy Joan Holloway, emanującej seksem i podkreślającej swoje kształty obcisłymi strojami szefowej sekretarek, która uzyskała miejsce w zarządzie firmy w zamian za noc spędzoną z ważnym klientem. Złożoność tego wątku ukazuje wszelkie możliwe odcienie szarości sytuacji, w której znajdowała się silna samotna kobieta z ambicjami w Nowym Jorku sprzed zaledwie pięćdziesięciu lat. Obraz procesu kobiecego wyzwalania się w Ameryce lat 60. dopełniony został wątkiem pierwszej czarnoskórej sekretarki zatrudnionej w firmie Sterling Cooper Draper Pryce.

Joan

Spojrzenie pod różnymi kątami na historię emancypacji amerykańskich kobiet, z uwzględnieniem stereotypów na ten temat, ale bez ich jednoznacznego oceniania, daleko wykracza nie tylko poza obszar rozrywki, ale również sztampową analizę socjologiczną zjawiska. Można odnieść wrażenie, że frapujący komentarz do rzeczywistości rzadziej pojawia się w przeintelektualizowanym europejskim kinie, niż w wieloodcinkowych przedsięwzięciach należących do wyodrębnionej powyżej kategorii serialu inteligentnego. Dużym plusem tych produkcji jest również ich rozrywkowy aspekt, którego się nie wyrzekają, a którym „Gutkowskie” kino dysponuje sporadycznie.

Muffiny z musem jabłkowym

28 Gru

Ostatnio moje komentarze do przepisów są mocno lakoniczne, ale wraz z nadchodzącą końcówką roku wygodniej mi się działa niż myśli. Poza tym przyszedł ten moment, w którym potrzebuję wrzucić na ruszt jakiś inspirujący materiał do rozważań.

Parę miesięcy temu skończyłam oglądać serial Mad Men, niedawno emitowany był ostatni odcinek siódmego sezonu Dextera. Obejrzałam już cały box Czasu honoru. Kiedy wieczorne odcinki ulubionego serialu przestały być wymówką przed czytaniem i oglądaniem filmów, sięgnęłam po Lubiewo i Drwala. Lektura Witkowskiego stanowiła przedłużenie przyjemności o rozrywkowej proweniencji, choć elementy haute culture pojawiały się tam z regularną czestotliwością. Potem przyszedł czas na Pożegnania Dygata, przyjemne i grające na emocjach zarazem.

Zauważyłam jedak, że od tych wszystkich przyjemności w życiu gnuśnieję, postanowiłam więc zabrać się za jedną z tych książek nakupowanych przez wszystkie lata studiów, a spośród których mniej więcej połowa pozostała nie tknięta. Padło na Homo Sacer Agambena, pierwszy raz wydany w 1995 roku : ) Świadoma opóźnienia z jakim biorę się za tę syntezę i jednocześnie kontynuację analitycznych dokonań Foucaulta i Arendt na polu biopolityki, której podjął się Agamben, nie zapominam o przyjemności, tak starannie i czule wyuczonej. Czego sobie i Państwu życzę ; )

Składniki:

  • – 2 szklanki mąki
  • – 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • – 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • – 0,5 szklanki cukru
  • – 0,5 szklanki oleju
  • – 0,5 szklanki jogurtu naturalnego
  • – szklanka musu jabłkowego
  • – 40 g płatków migdałowych
  • – 1 łyżeczka aromatu waniliowego naturalnego
  • cynamon, gałka muszkatałowa, imbir (wg uznania)

Połącz suche składniki – pamiętaj, żeby dobrze wymieszać proszek do pieczenia i sodę z mąką. W osobnej misce połącz mokre składniki, następnie dodaj mus jabłkowy, aromat waniliowy, przyprawy i płatki migdałowe. Wlej płynną masę do mąki i wymieszaj, nie starając się przy tym nadmiernie (byle nie było białych mącznych śladów). Przełóż ciasto do foremek, możesz posypać babeczki odrobiną brązowego cukru.

Piecz w 200 C przez około 20 minut.

Brownie à la śliwka w czekoladzie

26 Gru

Taka obfitość czekolady nie wymaga żadnego komentarza. Enjoy!

IMG_2619

Składniki:

  • 85 g masła
  • 190 g gorzkiej czekolady (co najmniej 60 % masy kakaowej – użyłam Wedla)
  • 40 g mlecznej czekolady (wystarczy 30 % masy kakaowej – u mnie Fazer)
  • 150 g cukru
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • dobry likier kawowy o niemlecznej konsystencji (wlałam na oko, następnym razem zamierzam wlać co najmniej 1/4 szklanki – użyłam Gran Liquore al Caffe, łup  z Włoch)
  • 2 duże jajka w temperaturze pokojowej
  • 35 g mąki
  • 200 g śliwek suszonych drylowanych
 

IMG_2608

czekolada

Czekoladę rozpuść z masłem w kąpieli wodnej. Zdejmij z „ognia”, wmieszaj cukier, ekstrakt waniliowy i likier kawowy.

Wbij jajka i połącz całość w jednolitą masę. Dodaj przesianą mąkę i dobrze wymieszaj. Wrzuć do ciasta śliwki.

Piecz w piekarniku rozgrzanym do 180 C przez około 30 minut.

śliwki w czekoladzie

Muffiny Nigelli z żurawinami – łatwy przepis na niełatwy czas

23 Gru

Logistyczne opracowanie świąt i stworzenie planu wizyt, który zadowoli wszystkie zainteresowane strony, w oczach niektórych jawi się jako jedno z najtrudniejszych bożonarodzeniowych zadań. Kto spędzi jutrzejszy wieczór w co najmniej dwóch miejscach, wie o czym mówię…:)

Żeby więc nie generować kolejnych komplikacji, warto w pozostałych dziedzinach postawić na prostotę i wygodę. Mam to szczęście, że moje świąteczne przygotowania ograniczają się w tym roku do wypieków. Niezrównaną mistrzynią w nieskomplikowanych przepisach na słodkości, uwzględniających ludzkie słabości oraz ograniczone niekiedy zasoby cierpliwości, jest oczywiście Nigella. Dobra, wyrozumiała i do rany przyłóż; boginii kuchni, której nic co ludzkie nie jest obce.

muffiny Nigelli

Składniki:

– 250 g mąki

– 2,5 łyżeczki proszku do pieczenia

– 0,5 łyżeczki sody

– 100 g cukru

– łyżeczka cynamonu

– 1/4 łyżeczki gałki muszkatałowej

– 2 mandarynki

– 125 ml mleka

– 75 ml oleju

– 1 jajko

– 175 g suszonych żurawin

muffiny z żurawinami i sokiem mandarynkowym

Do mleka wyciśnij 75 ml soku z mandarynek. Dodaj olej, jajko i wymieszaj.

Mąkę połącz z proszkiem do pieczenia i sodą oczyszczoną. Dosyp cukier, cynamon i gałkę muszkatałową.

Wlej mokre składniki do suchych i wymieszaj na mniej więcej jednolitą masę (muffinom nie najlepiej służy zbyt pedantycznie wymieszane ciasto). Dodaj żurawinę.

Pięcz w piekarniku rozgrzanym do 200 C przez około 20 minut.

Na podstawie Nigella Christmas.

muffiny na wynos

La Vanille

20 Gru

Rzadko zdarzają się równie harmonijnie zaprojektowane i urządzone miejsce jak La Vanille przy Kruczej. Niezbyt wprawnie operuję językiem architektów, ale konstrukcji tego pomieszczenia nie warto pomijać milczeniem. Lokal jest nieduży, a sporą jego część zajmuje zaplecze utrzymane w nienagannym stanie, gdzie przygotowywane są wypieki. Jest ono widoczne dla gości siedzących przy stolikach (czterech). Jedząc ciastka i popijając je kawą ma się przed sobą na pierwszym planie pomysłowo zaprojektowaną ladę, a w głębi sterylne pomieszczenie z białymi blatami, mikserami (zapewne Kitchen Aid) i piekarnikami. Jak dla mnie ideał.

W kwestii flagowych produktów lokalu – cupcake’ów. Wyglądają świetnie, są świeże, a ciasto zachowuje idealne proporcje między sprężystością a wilgotnością. Jeśli chodzi o krem wieńczący ciastko: zamówiliśmy Rasberry i Chocolate&Vanilla. Dla mnie kremy były za słodkie i lekko mdławe (ale jak najbardziej zjadliwe), miały za to „frostingową” konsystencję (czyli sporadyczne „grudki”), co bardzo lubię. Być może inne smaki sprawdzą się lepiej, bo na pewno zamierzam się tam jeszcze wybrać – zwłaszcza że zdjęcia, które zrobiłam są średniej jakości (z komórki). Liczę na cytrynowego cupcake’a: jeśli kwaskowatość przełamie słodycz, będzie to strzał w dziesiątkę.

Przy okazji wizyty w La Vanille przypomniały mi się babeczki z kremem sprzedawane jakieś dwa lata temu w Coffee Heaven – cytrynowy cup cake był najlepszy. O ile ciasto nie zrobiło na mnie wrażenia, krem okazał się idealny. Czekam na sequel, może być w La Vanille : )

DAKTARI w Pardon, To Tu 17.12.12

18 Gru

Chłopaki z Daktari wrócili wczoraj z dziesięciodniowej trasy po Ukrainie z bagażem nowych, często mrożących krew w żyłach historii. Prosto z Centralnego przyszli do Pardon, To Tu, i zagrali zupełnie inny niż dotychczas koncert (co nie znaczy, że gorszy), jeszcze pod wpływem ukraińskich doświadczeń. Bardzo mi odpowiadają w takiej zdziczonej wersji.

daktari

daktari

Robert

Robert Alabrudziński

Mateusz Franczak, Olgierd Dokalski

Miron Grzegorkiewicz, Robert Alabrudziński

Maciek Szczepański

Fragment koncertu w Tarnopolu:

Ciasto z zieloną herbatą i żurawinami w polewie z białej czekolady i limonki

17 Gru

ciasto z zieloną herbatą

Rzadko wracam do raz już przeczytanych książek beletrystycznych czy filmów. W kuchni mam podobnie, wolę wypróbować nowy przepis, niż reprodukować ciągle te same wypieki. Muszę jednak przyznać, że odstępuję od tej reguły, kiedy chcę zabłysnąć w towarzystwie ; )
Tymczasem miniona sobota nie wymagała ode mnie wychodzenia z wypiekami do ludzi, więc postanowiłam sprawić przyjemność sobie samej. Jak to w takich przypadkach bywa, ohoho, spędziłam dwie godziny, przeszukując blogi kulinarne w pogoni za tym jedynym przepisem na tę właśnie chwilę. Wiedziałam tylko, że będę chciała upiec coś w keksówce. Ostatecznie zdecydowałam się na „przepisowy kolaż”.

Składniki:

ciasto

– 250 g mąki
– 100 g cukru
– 100 g masła
– 2 łyżeczki proszku do pieczenia
– aromat migdałowy
– 2 jajka
– 100 g żurawiny suszonej
– pół szklanki naparu z 3 łyżeczek zielonej herbaty w listkach

polewa

– tabliczka białej czekolady
– sok z połowy limonki
– 2 łyżki masła
– trochę mleka

polewa z białej czekolady i limonki

  • Namocz żurawinę w naparze z zielonej herbaty.
  • Masło utrzyj z żółtkami i łyżeczką aromatu migdałowego.
  • Mąkę wymieszaj z proszkiem do pieczenia.
    Odcedź żurawinę. Jeśli boisz się zakalca, obtocz owoce w mące : )
  • W międzyczasie ubij białka z odrobiną soli na sztywną pianę.
    Do masy maślano-żółtkowej dodawaj na zmianę herbatę i mąkę (przez sito), cały czas mieszając.
  • Kiedy masa będzie już jednolita, delikatnie wmieszaj ubite białka, a na końcu żurawinę.

Napełnij jedną dłuższą keksówkę do połowy jej wysokości. Piecz w piekarniku nagrzanym do 170 C.

ciasto z zieloną herbatą i żurawinami

Wystudzone ciasto możesz udekorować polewą. W kąpieli wodnej rozpuść czekoladę z masłem. Następnie dodawaj mleko, aż do uzyskania pożądanej konsystencji (lepiej, żeby polewa nie była za gęsta). Wciśnij sok z połówki limonki i dobrze zamieszaj.

Jeśli do rozprowadzenia polewy użyjesz silikonowego pędzelka, warstwa na cieście będzie półprzezroczysta. Zanim wystygnie, możesz posypać ją kolorowymi kulkami.

Jeśli wolisz mieć na cieście grubą matową skorupkę czekolady, nie używaj do rozprowadzania polewy pędzelka: wylej masę bezpośrednio na ciasto.

cooking cure

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

Kuchnia nad Atlantykiem (juz od 11 lat)

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

kuchniabazylii.pl

Just another WordPress.com site

Parweniusz

O kulturze. I w ogóle.

BLOKI TO MY

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

Powojenny Modernizm » Magazyn

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

Relish it

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

Teatr Krzesiwo

Teatr autorski Ryszarda Polaszka

radcaminister

Jak działa MSZ

SCANDYBARS

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

TUnitka TUkafka sklep z tkaninami

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

David Lebovitz

Paris based chef baking and writing cookbooks

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

La Cuisine de Bernard

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

wrzacakuchnia.pl/

Przepisy, Potrawy, Diety, Gotowanie | Sprawdz Przepisy na Dania, Zupy, Sałatki, Kurczak, Ciasto na pierwszym społecznościowym portalu o przepisach i gotowaniu.

Ruth Landesa

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino

stars inspirations

kocham jedzenie jak Grażyna Torbicka kino